SUWAŁKI
Wiec solidarności w centrum miasta, a później pierwsi uchodźcy i fala pomocy, tej samorządowej, ale też oddolnej, organizowanej przez mieszkańców – tak Suwałki zareagowały na informację o wybuchu wojny na Ukrainie.
Dziś mijają cztery lata od Rosyjskiej agresji. 24 lutego 2022 r. o godzinie 5 rano wojska rosyjskie rozpoczęły wciąż trwającą inwazję.
Tego samego dnia, wieczorem, Suwalczanie zgromadzili się na placu Marii Konopnickiej w Suwałkach, aby dać wyraz sprzeciwu wobec rosyjskiej agresji.
Już w pierwszych dniach po wybuchu wojny do miasta zaczęli napływać pierwsi uchodźcy. Znajdowali schronienie w lokalnych hotelach i prywatnych domach. Pomagał samorząd i ludzie dobrej woli, którzy między innymi zorganizowali wsparcie na dworcu PKP.
Częstowali jedzeniem, napojami, udzielali potrzebnych informacji i organizowali transport. Bywało, że jednym kursem kolejowym na dworzec przybywała setka uchodźców, w tym rodziny z dziećmi i czworonożnymi pupilami – psami, kotami.
Dla większości z nich Suwałki były tylko przystankiem. Jechali dalej, do ustalonych wcześniej miejsc w Estonii i na Litwie, do przyjaciół, krewnych albo firm, z którymi mają kontakt. Opowiadali o ojcach i mężach, którzy zostawili w ojczyźnie, spadających na ich miasta bombach i nadziei, że szybko wrócą do domu.
