Agroturystyki tracą klientów, gmina oferuje pomoc

659827447 1763251768425418 7179442571651760276 n

GIBY

Skutki zapowiedzi utworzenia poligonu w litewskim Kopciowie odczuwają już mieszkańcy przygranicznych wsi w gminie Giby na Sejneńszczyźnie. Chociaż wojskowy obiekt jest dopiero w planie, właściciele gospodarstw agroturystycznych już liczą straty. Podczas kiedy rok temu, mieli już rezerwacje na majówkę, teraz ich kalendarze świecą pustkami. Turyści omijają oblegane wcześniej wsie, jak Zelwa, szerokim łukiem. Ci, którzy dzwonią zapytać o wolne miejsca, jednocześnie pytają, czy poligon już działa. Nie chcą ryzykować zepsucia sobie urlopu hałasem karabinowych wystrzałów i armatnich salw. Miejscowi boją się, że w tej sytuacji będą musieli zamykać tworzone przez lata turystyczne biznesy.

Planowany poligon ze strzelnicą ma powstać kilkaset metrów od granicy z Polską. Nie sposób, aby mieszkańcy polskich, przygranicznych wsi nie słyszeli huku wystrzałów. Takie sąsiedztwo zniechęci nie tylko turystów, ale uderzy w ceny przygranicznych gruntów i wartość nieruchomości. W tej sytuacji samorządy z Sejneńszczyzny zaprotestowały przeciwko litewskim planom. Władze gminy Giby na czele z wójtem Robertem Bagińskim uznały, że protesty nic nie zmienią, bo w obecnej sytuacji geopolitycznej Litwa z poligonu nie zrezygnuje. Jednocześnie wójt nie chciał biernie przyglądać się stratom mieszkańców, dlatego jako pierwszy zaproponował im pomoc w walce o rekompensaty. Zwrócił uwagę, że Litwa wypłaca swoim mieszkańcom środki za wysiedlenia. Propozycję wójta poparli radni na czele z przewodniczącym Cezarym Czarniewskim. Samorządowcy liczą, że państwo polskie nie opuści mieszkańców gminy w trudnym położeniu.

 

Exit mobile version