Daniel Myszkowski zaliczył niezwykle udany powrót do rywalizacji w kulturystyce. Po czterech latach przerwy stanął na scenie i wywalczył tytuł wicemistrza Polski oraz srebrny medal Grand Prix Polski federacji IFBB.
Szczególnie emocjonująca była walka o tytuł mistrza Polski. O zwycięstwie zdecydowała minimalna różnica – Myszkowski przegrał zaledwie jednym punktem. Mimo braku złotego medalu zawodnik z dużym szacunkiem wypowiadał się o swoim rywalu, podkreślając ogrom pracy i wyrzeczeń, jakie obaj włożyli w przygotowania.
– Czy jest lekki niedosyt? Oczywiście, jak to bywa w przypadku ambitnych sportowców, tym bardziej że, jak się okazało, przegrałem o włos – 1 pkt – przyznał gość Radia 5 Myszkowski. Dla 40-letniego zawodnika sukces ma szczególne znaczenie. Do rywalizacji wrócił po czteroletniej przerwie, a przygotowania do startu musiał pogodzić z życiem rodzinnym i codziennymi obowiązkami. Jak podkreśla, jego obecne sportowe cele są również ważną częścią życia całej rodziny.
Dwa srebrne medale są więc nie tylko wynikiem sportowej rywalizacji, ale także potwierdzeniem, że po latach przerwy można wrócić na scenę i ponownie walczyć o najwyższe cele. Myszkowski nie zamierza jednak na tym poprzestać. Po udanym powrocie apetyt na kolejne sukcesy jest jeszcze większy. Kolejny cel został już jasno określony – Puchar Polski.
„Dziadzia wrócił i ma duży apetyt na dalsze sukcesy” – podsumował swój powrót zawodnik.
