Suwałki
Zima w schronisku niewiele zmienia, oprócz tego, że trzeba docieplić słomą kojce i częściej zmieniać wodę, bo zamarza – mówi Amelia Rzatkiewicz ze Schroniska dla Zwierząt Sianożęć w Suwałkach.
W poniedziałek (12.01) opowiadała, co zmieniło się w placówce po nadejściu mrozów. Okazuje się, że aura to nie problem. Nie zanotowano też poświątecznych porzuceń szczeniaków, które okazały się nietrafionymi prezentami bożonarodzeniowymi.
To czego potrzebuje liczące 200 psów schronisko to wolontariusze, którzy będą socjalizować zwierzęta.
Te zlęknione potrzebują bowiem kontaktu z ludźmi – wyjaśniała Amelia Rzatkiewicz.
