Polska i świat
Rośnie różnica między cenami paliw w Polsce i na Litwie. Po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie, w zależności od stacji diesel na Litwie jest nawet o 70 groszy droższy niż w Polsce.
Jeszcze niedawno informowaliśmy, że to masło jest najbardziej pożądanym produktem Litwinów w sklepach na Suwalszczyźnie. Na przełomie stycznia i lutego cena kostki tego produktu u wschodnich sąsiadów wyniosła od 3,5 do niemal 4 euro, czyli niemal cztery razy więcej niż w Polsce. Różnica była szczególnie widoczna, kiedy klienci korzystali z akcji promocyjnych marketów w Polsce. O sprawie rozpisywał się największy litewski dziennik. Od tego czasu masło na Litwie nieznacznie potaniało, średnio o około 2-3 złote na kostce.
Wzrosła natomiast różnica w cenach paliw. Przed wybuchem wojny w Iranie różnica ceny benzyny na stacjach w przygranicznych miastach wynosiła około 20-30 groszy na korzyść Polski. Natomiast diesel był na w Polsce tańszy o około 40-50 groszy za litr. Teraz różnica rośnie. W przypadku benzyny, w zależności od stacji, wynosi ona na korzyść Polski 30 do 40 groszy, a w przypadku diesla od 50 do 70 groszy na litrze.
Jak informuje litewska telewizja publiczna, Inga Ruginiene, premier Litwy powiedziała we wtorek, że można rozważyć wprowadzenie limitów cen paliw, aby ograniczyć wzrost cen, ale Kristupas Vaitiekunas, minister finansów kraju ostrzegł, że takie posunięcie byłoby krótkowzroczne i nierozsądne.
– Jakie limity cen mogą istnieć na wolnym rynku? – powiedział Vaitiekunas.
– Ceny rosną na rynkach światowych, są producenci paliw, którzy muszą osiągać marżę zysku, i sprzedawcy paliw. Jeśli państwo to dotuje, może to być możliwe, ale byłoby to bardzo krótkowzroczne i krótkowzroczne rozwiązanie. To byłaby bardzo zła decyzja – dodał minister.
Vaitiekunas powiedział, że sytuacja na globalnym rynku ropy naftowej pozostaje niestabilna i nie należy podejmować pochopnych decyzji.
źródła: LRT.lt,












