Niebezpieczeństwa czyhały na wodzie, ale groźniej było na lądzie

mopr na str

Fot. FB: MOPR

Szlak Wielkich Jezior Mazurskich

Jedno dziecko z haczykiem w powiece- o włos od utraty oka, a drugie z poważnym złamaniem- to najpoważniejsze zdarzenia na Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich z pierwszych siedmiu dni czerwca.

Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe wraca z poniedziałkowymi podsumowaniami tygodni na swoim profilu facebookowym.

Jak mówi Jarosław Sroka, prezes MOPR-u, to pomoże im w analizie ilości i przyczyn zdarzeń.

Od 1 do 7 czerwca tamtejsi ratownicy interweniowali dziewięć razy. W tym czasie na szlaku poszkodowanych zostało czternaście osób, a jedną z nich przekazano do hospitalizacji. Nie zabrakło wspólnych działań z policją, strażą pożarną czy Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym.

Prezes Sroka przypomina, że od 1 czerwca działają też 4 Wodne Zespoły Ratownictwa Medycznego, których dysponentem jest Szpital Powiatowy im. Jana Pawła II w Bartoszycach.

To zdarzyło się nad Niegocinem w Wilkasach. Bardzo groźnie było również na polu biwakowym nad jeziorem Roś pod Piszem.

W sumie od 1 do 7 czerwca Wodne Zespoły Ratownictwa Medycznego interweniowały 13 razy.

Dodał Jarosław Sroka.

Exit mobile version